Największe oszustwo podatkowe w historii USA

System podatkowy w Stanach Zjednoczonych jest taki, że rozliczać się z urzędem skarbowym można na wiele sposobów. I całkowicie legalne jest wybranie takiego sposobu, który uzna się za najkorzystniejszy dla siebie. Zwykle oznacza to oczywiście zapłacenie najmniejszych możliwych podatków.

Dlatego często słyszy się, że bardzo bogaci ludzie płacą niskie podatki. Ich dochody są odpowiednio księgowane, a jednocześnie korzystają oni z wielu ulg i odliczeń podatkowych. Dziennik "The New York Times" podał niedawno, że prezydent Donald Trump zapłacił w latach 2016 i 2017 tylko po 750 dolarów podatku federalnego (pisaliśmy o tym tutaj). I nie jest on wyjątkiem. Jeden z najbogatszych ludzi świata, finansista Warren Buffet sam przyznaje, że procentowo płaci niższe podatki niż jego sekretarka.

Czytaj także: Dla milionerów podatek, dla reszty po 500 dolarów

Bogaci ludzie mają wiele sposobów na unikanie płacenia wysokich podatków. A mimo to, niektórzy i tak próbują ukrywać swoje dochody, aby nie zapłacić od nich jakiegokolwiek podatku. Departament Sprawiedliwości ogłosił właśnie wielki sukces w ściganiu takich ludzi.

Czytaj także: Amerykanie chcą pieniędzy a nie polityki

O oszustwa podatkowe oskarżony został miliarder Robert Brockman. Prokuratura oskarża go, że przez ostatnie 20 lat ukrył dochody w łącznej wysokości 2 miliardów dolarów! Zrobił to za pośrednictwem firm na Bermudach i w państwie na Karaibach o nazwie St. Kitts and Nevis.

Pieniądze ukrywał w bankach na Bermudach i w Szwajcarii. Prokuratura podaje, że sprawa o 2 miliardy dolarów jest największą w historii, w której oskarżonym jest Amerykanin.

Czytaj także: Okazja na kupno wymarzonego auta

Brockman ma 79 lat i jest rezydentem Teksasu. Pełni funkcję szefa firmy komputerowej Reynolds and Reynolds Co. w Ohio, ale firma zapewnia, że oskarżenia nie dotyczą jej działalności. Firma sprzedaje oprogramowanie do zarządzania, sprzedaży i księgowości dla dealerów samochodowych. Zatrudnia 4300 osób.

Na fotografii (od lewej): Robert Brockman i Robert F. Smith.


Oskarżenie liczy aż 39 punktów, a wśród zarzutów są tak poważne jak oszustwa podatkowe, pranie pieniędzy i oszustwa przy transferach funduszy. Robert Brockman nie przyznał się przed sądem do żadnego z zarzutów i został zwolniony za kaucją w wysokości 1 miliona dolarów.

Postawić Brockmana przed sądem udało się dzięki zdradzeniu go przez jego wieloletniego partnera w biznesie. Robert F. Smith robił z nim interesy od lat 90-tych i jest również miliarderem. On też jednak stał się obiektem śledztwa skarbowego.

Zdecydował się na współpracę z prokuraturą, dzięki czemu nie pójdzie do więzienia. Musi zapłacić 139 milionów dolarów zaległych podatków i kar oraz odsetki od tej kwoty. To jednak niewielka dla niego kara, w porównaniu z groźbą więzienia. Jego majątek jest wyceniany na 5,2 miliarda dolarów, a magazyn "Forbes" wymienia go na liście najbogatszych ludzi w USA z numerem 125 i jako 463. wśród miliarderów świata. Określa go też jako najbogatszego czarnoskórego inwestora w USA.

58-letni Robert F. Smith wzbudził sensację w ubiegłym roku, jako hojny sponsor. Na uczelni Morehouse, tradycjnie kształcącej tylko czarnoskórych mężczyzn, zaskoczył wszystkich swoją ofertą, o czym pisaliśmy wtedy w "abecadle". Przemawiając do kończących właśnie szkołę absolwentów zapowiedział, że spłaci im wszystkim pożyczki, wzięte na poczet nauki.

Czytaj także: Amerykanie przewidują zamieszki albo nawet wojnę domową

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!