Nadchodzi najgorsza susza od wielu lat

Naukowcy nie mają wątpliwości, że zachodnie stany USA doświadczą w tym roku najgorszej suszy od wielu lat. Już w tej chwili dane zebrane w U.S. Drought Monitor - specjalnej bazie danych o suszach - pokazują dramatyczną sytuację. Aż 60% powierzchni zachodnich stanów oznaczonych jest jako susza poważna, ekstremalna lub wyjątkowa (trzy kolejne, najwyższe stopnie suszy).

Nadchodząca susza ma dwie przyczyny. Jedna jest długoterminowa, wynikająca z globalnego ocieplenia. Druga to zjawisko La Nina, polegające na ochładzaniu się Pacyfiku w rejonie równika (drugą częścią cyklu jest ocieplanie się wód oceanu, określane jako El Nino). W tym roku, proces La Nina nie zapewnił masom powietrza nad Pacyfikiem wystarczającej ilości wilgoci.

W efekcie, minonej zimy opady deszczu na południowym zachodzie USA oraz w Kalifornii były na poziomie zaledwie 25%-50% przeciętnej. Kilka stanów, takich jak Arizona, Newada, Nowy Meksyk czy Utah, odczuwają najsilniejszy brak wody od 2000 roku, kiedy zaczęto zbierać dane w Drought Monitor. Wilgotność gleby jest najniższa od co najmniej 120 lat.

Czytaj także: Podróże latem będą droższe

W północnej części regionu zachodniego USA sytuacja jest dobra. Opady śniegu były zimą normalne, a miejscami nawet wyższe od przeciętnej. Im dalej na południe, tym zasoby wody zgromadzonej w śniegu są coraz mniejsze. Topniejący w górach śnieg zasila rzeki, które zaopatrują stany położone dalej na południu. Na przykład dorzecze Colorado River dostarcza wodę dla około 40 milionów ludzi i na 5 milionów akrów (ponad 2 mln hektarów) ziemi uprawnej. Tymczasem na większości obszaru zasoby śniegu wyniosły w tym roku tylko 50%-75% normalnego poziomu.

Trudno uwierzyć, ale to nie Afryka. To amerykański farmer ogląda skutki suszy w 2012 roku. I to nie w którymś z pustynnych stanów, ale w Illinois.


Osuszanie się zachodniej części Ameryki obserwowane jest od wielu lat. Zimowe zasoby śniegu zmniejszyły się w ciągu ostatnich 40 lat o jedną czwartą. Jednocześnie cały czas rośnie liczba ludności, co oznacza, że na każdego człowieka przypada coraz mniej wody. Ale jego potrzeby nie tylko nie maleją, ale wręcz rosną.

Czytaj także: Kontrowersyjne teorie w prywatnej szkole

Naukowcy twierdzą, że w 2000 roku zachodnia część USA weszła w okres megasuszy. Tak ją określili, bo jest ona drugim najgorszym takim okresem w ciągu ostatnich... 1200 lat! W czasie obecnej megasuszy najgorsze były lata 2003 i 2013. Ale w tym roku może być jeszcze gorzej.

Susze są ściśle związane z innymi zjawiskami, przede wszystkim z globalnym ociepleniem. Pokazują to dane od 1900 roku, które mówią o nasilaniu się obydwu zjawisk w tym samym okresie. Coraz częstsze są też wielkie pożary, bo im wyższe są temperatury i jest coraz bardziej sucho, tym ogień rozprzestrzenia się szybciej. Ubiegły rok był najgorszy we współczesnej historii tego regionu, z rekordowymi pożarami w Kalifornii i Kolorado.

Czytaj także: Kolejki statków na redzie i podwyżki cen produktów w USA

Globalne ocieplenie powoduje, że opady deszczu są nieregularne. Nawet jeżeli sumarycznie wody spadnie tyle samo, to nieregularność powoduje wielkie problemy. W okresie jej niedoboru wymiera roślinność i wybuchają pożary, a w czasie dużych opadów powstają powodzie. Równomierne, cykliczne opady są też niezbędne na polach uprawnych i w ogóle dla wegetacji wszelkich roślin.

W Las Vegas rzadko pada deszcz. Ciemne chmury zbierają się nad miastem tylko w przenośni - podobnie jak nad całym regionem.


Walka z globalnym ociepleniem postępuje powoli. Człowiekowi pozostaje więc oszczędzanie wody. Las Vegas - miasto zbudowane na pustyni - chce być pierwszym miejscem w USA, które likwiduje niepotrzebne trawniki. Niepotrzebne, tzn. takie, po których nikt nie chodzi. Tak to definiują władze miasta, które uważają, że utrzymywanie ich oznacza marnotrawstwo wody.

Czytaj także: Minimalna płaca 15 dolarów na godzinę tylko dla wybranych

Trawniki takie znajdują się np. w pasie rozdzielającym jezdnie na drogach z wieloma pasami ruchu. Są też na terenach przy biurowcach i w ozdobnych częściach osiedli mieszkaniowych. Włodarze Las Vegas uważają, że we wszystkich tych miejscach można sadzić ozdobną roślinność naturalną dla tego gorącego obszaru, jak np. kaktusy i inne rośliny wymagające znacznie mniej wody niż trawa.

Pomiary przeprowadzone z powietrza pokazały, że trawniki, które można zlikwidować, zajmują w mieście 8 mil kwadratowych. Zastąpienie trawy inną roślinnością dałoby oszczędność 15% zużywanej wody. To oznacza zaoszczędzenie aż 14 galonów dziennie na osobę.

Oszczędności wydają się konieczne, bo zaledwie od 2019 roku zużycie wody w mieście wzrosło o 9%. Tymczasem w ubiegłym roku Las Vegas zanotowało rekordowy okres 240 dni bez mierzalnych opadów. Poprzedni rekord pochodził aż z 1959 roku i było to tylko 150 dni.

Czytaj także: Genetycznie zmodyfikowana armia komarów atakuje

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!