Mnożą się teorie dotyczące zakażenia prezydenta

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przebywa w wojskowym szpitalu Walter Reed National Military Medical Center w Bethesda, w stanie Maryland, w związku z zakażeniem koronawirusem. Lekarz Białego Domu Sean P. Conley poinformował, że prezydent czuje się dobrze, ale za wcześnie jest mówić, czy nic mu nie zagraża. Kluczowe jest pierwsze 7 do 10 dni po zakażeniu.

Czytaj także: Zima bez szczepionki na koronawirusa. 90% Amerykanów zagrożonych.

Conley stwierdził też, że Trumpowi podany został lek antywirusowy Remdesivir, sprzedawany przez firmę Gilead Sciences. Lek ma potwierdzone działanie skracające statystyczny pobyt w szpitalu. Prezydent poddany został też terapii antyciałami.

Szef administracji Białego Domu Mark Meadows podał, że Donald Trump ma lekkie objawy typowe dla koronawirusa. Otoczenie prezydenta zapewnia, że przebywając w szpitalu pracuje, gdzie ma przygotowane do tego specjalne warunki. Nie brakuje jednak ogromnej masy spekulacji na temat stanu jego zdrowia i samego zakażenia.

Informację o tym, że prezydent Trump i Pierwsza Dama Melania są zakażeni koronawirusem podaliśmy w piątek o 7 rano (przeczytaj ją tutaj). I już wtedy przewidywaliśmy, że pojawi się mnóstwo teorii spiskowych. I rzeczywiście, jeszcze tego samego ranka internet zapełnił się rzekomymi informacjami, choć powtarzanymi za nieznanymi źródłami.

Śledzeniem fałszywych informacji w internecie zajmuje się m.in. firma VineSight. I już w piątek rano doliczyła się niemal 30 tysięcy użytkowników Twittera, którzy powtarzali różne spiskowe teorie. Najpopularniejsza z nich mówiła, że w czasie gdy prezydent uda się na kwarantannę, przeprowadzone zostaną masowe aresztowania wysoko postawionych polityków.

Na czele listy wymieniana była Hillary Clinton, która była kontrkandydatką Trumpa do fotela prezydenta w wyborach w 2016 roku. Trump zarzucał jej wtedy przestępstwa i twierdził, że powinna zostać aresztowana. Jego zwolennicy często skandowali hasło "zamknąć ją".

Oczywiście do żadnych masowych aresztowań polityków nie doszło. Pojawiło się natomiast wiele innych teorii dotyczących samej informacji o zakażeniu prezydenta. Jego przeciwnicy zaczęli sugerować, że nie jest ona prawdziwa. Donald Trump miał rzekomo sfingować zakażenie, aby zyskać sympatię wyborców albo uniknąć kolejnej debaty z rywalem w wyborach, Joe Bidenem.

Zwolennicy prezydenta wolą natomiast powtarzać teorię, że to demokraci celowo doprowadzili do zakażenia Trumpa. Mieli tego ponoć dokonać w czasie pierwszej debaty telewizyjnej.

Czytaj także: Bezprecedensowy chaos zamiast prezydenckiej debaty

Pojawiły się też sugestie, że zakażenie pochodzi od samego Joe Bidena. Na dowód tego, rozpowszechniane było nagranie z następnego dnia po debacie. Na jego fragmencie Joe Biden kaszle, przemawiając w Pennsylwanii. Po pojawieniu się informacji o zakażeniu Trumpa, nagranie do piątku rano było już odtworzone na Twitterze 160 tysięcy razy.

Eksperci przewidują, że pojawiać się będzie więcej nagrań sugerujących zakażenie różnych polityków. Będą to fragmenty z kaszlem, wycieraniem nosa, ciężkim oddechem czy nawet takie, na którym polityk wygląda na zmęczonego.

Facebook już w piątek zaczął monitorować informacje pojawiające się na portalu o stanie zdrowia prezydenta i podawać ewentualne sprostowanie. Twitter stara się natomiast blokować tzw. akcje copypasta. Polegają one na celowym, wielokrotnym powtarzaniu informacji służących szerzeniu niesprawdzonych lub wręcz fałszywych informacji.

Działania żadnego portalu nie zastąpią jednak zdrowego rozsądku. Sami internauci muszą oceniać wiarygodność poznawanych informacji i zwracać uwagę na ich źródło.

Czytaj także: "The New York Times" ujawnia podatki Donalda Trumpa

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!