Meksykanie z Kanady

Kilka lat temu pisaliśmy w gazecie "abecadło", że wzrasta liczba osób wjeżdżających nielegalnie do USA przez granicę z Kanadą. W czasie, gdy Donald Trump namawiał do budowy wielkiego muru na południowej granicy, jego przeciwnicy przytaczali statystyki. Pokazują one, że najwięcej nielegalnych imigrantów przybywa w Stanach Zjednoczonych poprzez pozostanie tu po wygaśnięciu wizy.

Od kilku lat widać wzrost zainteresowania granicą północną. Oczywiście uwaga wszystkich skupiona jest obecnie na granicy południowej. Sytuacja jest tam dramatyczna, bo pojawiły się tam masy imigrantów, zwabione nową polityką prezydenta Joe Bidena. Ale ujawnione dane jeszcze z 2019 roku pokazują, że zupełnie nowym problemem może się okazać granica z Kanadą.

Nikt tam muru nie buduje i granica ta w dalszym ciągu jest dość łatwa do pokonania piechotą. Łagodniejszy jest na niej klimat, więc podróż nie jest tak niebezpieczna jak przez pustynię. Jest w dodatku dwa razy dłuższa od granicy z Meksykiem, a więc trudniejsza do upilnowania.

Czytaj także: New Jersey chce przejąć biznesy z Georgii

Granica USA z południowym sąsiadem ma 1954 mile, a z północnym aż 3987 mil (plus 1538 mil granicy Kanady z Alaską). W niektórych miejscach przebiega przez środek miejscowości, której mieszkańcy od lat są przyzwyczajeni do ciągłego jej przekraczania bez żadnej kontroli.

Zainteresowanie imigrantów północną granicą USA rośnie bardzo szybko, a ta w wielu miejscach jest praktycznie niestrzeżona.


W 2016 roku pojawił się nowy problem. Władze Kanady zniosły wizy dla obywateli Meksyku. I na północnej granicy USA od razu pojawili się Meksykanie. Początkowo było ich niewielu. Wśród złapanych w 2016 roku 558 osób nielegalnie wjeżdżających do USA z Kanady, obywateli Meksyku było tylko 20 czyli zaledwie 3,6%. Ale w 2019 roku stanowili już 28%. Choć w statystykach zaczęli konkurować jeszcze z Rumunami, dla których Kanada zniosła wizy w 2017 roku.

Czytaj także: Administracja państwowa myli się przy rozdawaniu pieniędzy

Najnowsze dostępne statystyki pokazują też, że zainteresowanie imigrantów północną granicą USA bardzo szybko rośnie. W 2019 roku złapano ich tam na nielegalnym przekraczaniu już 1586. A więc prawie trzykrotnie więcej niż trzy lata wcześniej! To oczywiście wciąż niecały procent tego, co dzieje się na granicy z Meksykiem. Ale wzrost jest tak gwałtowny, że za chwilę trzeba będzie budować mur na granicy z Kanadą.

Liczba półtora tysiąca nie wydaje się duża. Ale trzeba pamiętać, że są to tylko osoby złapane przez Straż Graniczną i służby imigracyjne. Często złapane wcale nie na samej granicy, ale już po oddaleniu się od niej. A więc osoby te stanowią zapewne niewielką część wszystkich przekraczających granicę z Kanadą nielegalnie.

Czytaj także: Czy Netflix chce skończyć z dzieleniem się abonamentem?

Potwierdzają to też zeznania złapanych organizatorów nielegalnej przeprawy. Mówią oni o wielokrotnych akcjach tego typu, w których granicę przechodziły całe grupy ludzi. Najpopularniejszy jest 295-milowy odcinek granicy z Kanadą w stanach Nowy Jork, Vermont i New Hampshire. W 2016 roku to właśnie tutaj dokonano 38% wszystkich aresztowań. W 2019 roku była to już ponad połowa wszystkich złapanych na całej północnej granicy.

Po stronie kanadyjskiej imigranci gromadzą się najczęściej w Montrealu, skąd taksówką jadą do miejscowości w pobliżu granicy z USA. Po przejściu jej piechotą są odbierani przez kogoś samochodem po stronie amerykańskiej.

Celem dalszej podróży jest najczęściej Nowy Jork i jego okolice. Meksykanie, którzy odbyli taką podróż przez Kanadę, mówią dziennikarzom, że całkowity koszt to około 2,5 tys. dolarów. Znacznie mniej niż musieliby zapłacić na południowej granicy, a w dodatku podróż jest znacznie bezpieczniejsza.

Czytaj także: Administracja Bidena nie radzi sobie z napływem imigrantów

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!