Joe Biden zbiera głosy i pieniądze

We wtorek 23 czerwca, w stanie Nowy Jork odbędą się prawybory przed prezydenckimi wyborami zaplanowanymi na listopad bieżącego roku. W New Jersey dojdzie do nich dopiero 7 lipca. Prawybory będą miały już tylko formalny charakter, bo praktycznie jest przesądzone, że w listopadzie prezydent Donald Trump zmierzy się z wiceprezydentem w administracji Baracka Obamy, Joe Bidenem.

Poparcie republikanów dla Trumpa było oczywiste już od początku tego roku, a więc od początku prawyborów. O nominację demokratów na kandydata w wyborach prezydenckich starało się natomiast aż 29 polityków. Od połowy ubiegłego roku zabiegali o poparcie wyborców i spotykali się w kolejnych debatach. Ich liczba stopniowo zmniejszała się, gdy odpadali kandydaci nie mający większych szans.

Po przeprowadzeniu prawyborów w pierwszych kilku stanach było wciąż kilkoro polityków, którzy mogli mieć nadzieję na zwycięstwo. W marcu mówiło się już praktycznie tylko o Bidenie oraz o Bernie Sandersie. Jednak wybuch epidemii koronawirusa mocno zaburzył cykl prawyborów. Wiele stanów przesunęło głosowanie na późniejszy termin. W kwietniu odbyło się tylko w czterech stanach, a w maju w kolejnych czterech. Mimo to, zwycięzca praktycznie wyłonił się już na początku kwietnia. Bernie Sanders zrezygnował 8 kwietnia z dalszego prowadzenia kampanii wyborczej.

Czytaj także: Zamieszanie na prawyborach (tekst z 21 marca 2020 r.)

Joe Biden pozostał jedynym znaczącym kandydatem wśród demokratów. Jednak dopiero 2 czerwca zdobył formalnie poparcie odpowiedniej liczby delegatów na ogólnonarodową konwencję Partii Demokratycznej w sierpniu, na której oficjalnie wyłoniony zostanie partyjny kandydat na prezydenta. 2 czerwca odbyły się prawybory w aż siedmiu stanach i w Dystrykcie Kolumbii, dzięki czemu Joe Biden mógł przekroczyć liczbę 1991 delegatów, dającą mu wystarczające poparcie.

Po prawyborach 9 czerwca w dwóch kolejnych stanach, Biden ma obecnie poparcie 2144 delegatów. Sanders zatrzymał się na poparciu 1047 delegatów. Na trzecim miejscu jest Elizabeth Warren, która zapewniła sobie głosy zaledwie 63 delegatów. Czarnym koniem prawyborów miał być były burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg. Na swoją kampanię wydał aż pół miliarda dolarów z prywatnego majątku i skoncentrował się tylko na stanach z największą liczbą delegatów. Ostatecznie zajął dopiero czwarte miejsce z poparciem 49 delegatów.

Czytaj także: Maseczki, przemoc i konstytucja

Pieniądze są jednak w wyborach bardzo ważne. Dlatego szeroko komentuje się zebranie przez Joe Bidena w ubiegłym miesiącu kwoty aż 80,8 miliona dolarów na cele kampanii wyborczej. To aż 20 mln więcej niż w kwietniu i najlepszy miesięczny wynik w tej kampanii wyborczej. Wynik jest tym bardziej spektakularny, że ze względu na epidemię nie były możliwe masowe wiece wyborcze. Joe Biden prowadzi swoją kampanię udzielając wywiadów telewizyjnych z piwnicy swojego domu.

Joe Biden przemawia jak na wiecu wyborczym, ale za pośrednictwem telewizji z... piwnicy swojego domu w Wilmington, w stanie Delaware.


Donald Trump zebrał w kwietniu 61,7 mln dolarów, a więc 1,2 mln więcej niż w tym samym czasie Biden. Wyników za maj, sztab wyborczy prezydenta jeszcze nie ujawnił.

Joe Biden cieszy się nie tylko z zebranych pieniędzy, ale także z lepszych notowań od prezydenta Trumpa. Średnia z najpoważniejszych, ogólnokrajowych sondaży daje mu przewagę aż 7 punktów procentowych. W niektórych stanach przewaga jest nawet dwucyfrowa.

Jak bardzo potrzebne są pieniądze, pokazuje przykład stanu Iowa. Tam wygrywa Donald Trump, mając poparcie 44%, przy 43% dla Bidena. W ciągu minionego miesiąca, sztab wyborczy prezydenta wykupił w Iowa reklamy telewizyjne za sumę 400 tysięcy dolarów, a reklamy Bidena - atakujące Trumpa - kosztowały tylko 150 tysięcy.

Eksperci są zgodni, że prezydent USA ma wyjątkowy trudny okres na prowadzenie kampanii wyborczej. Zmierzyć się musiał bowiem z niespotykaną dotąd skalą epidemii, a ostatnio także z poważnymi zamieszkami na tle rasowym. Za radzenie sobie z obydwoma problemami jest mocno krytykowany. O Bidenie złośliwi mówią natomiast, że pomaga mu to, iż schowanego w piwnicy nikt nie widzi. Nie ma więc okazji, aby przypominać mu błędy jego administracji.

Czytaj także: Uwaga na szczury!

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!