Dochodzenie w sprawie zachowania gubernatora Nowego Jorku

Gubernatorowi Nowego Jorku grozi impeachment. Komisja stanowego kongresu ma przeprowadzić dochodzenie, które może prowadzić do wszczęcia procedury usunięcia demokratycznego gubernatora Andrew M. Cuomo. W obydwu izbach stanowego kongresu przewagę mają demokraci, ale wielu z nich już dziś wzywa gubernatora do dymisji.

Dochodzenie to efekt zarzutów niewłaściwego zachowania, stawianych mu przez kolejne kobiety. Niezależnym zarzutem w impeachmencie może być fałszowanie danych o liczbie zgonów w domach opieki, do jakich dochodziło w pierwszej połowie 2020 roku, po wybuchu epidemii Covid-19. Dziennikarze odkryli, że raporty zostały przerobione, aby ukryć skalę problemu.

Największe emocje budzą jednak zarzuty molestowania seksualnego. Pierwsze z nich wysunęła już w grudniu ubiegłego roku 36-letnia Lindsey Boylan. Była ona pracownicą administracji Cuomo w latach 2015-2018. Twierdzi, że gubernator powiedział jej kiedyś, że powinni zagrać w "rozbieranego pokera", a przy innej okazji zaskoczył ją pocałunkiem w usta. Lindsey Boylan kandyduje obecnie do funkcji prezydenta dzielnicy Manhattan.

Czytaj także: Jak Amerykanie chcieli szpiegować Rosjan

Kilka dni po oświadczeniu Boylan, odezwała się inna, bardzo młoda, 25-letnia pracownica gubernatora. Charlotte Bennett, która była zatrudniona w administracji do listopada 2020 roku twierdzi, że Cuomo pytał ją o jej życie seksualne. Jedno z pytań dotyczyło tego, czy kiedykolwiek uprawiała seks ze starszym mężczyzną. Cuomo ma 63 lata. Bennett zgłosiła incydent do szefa personelu biura gubernatora i otrzymała inną pracę.

Charlotte Bennett (z lewej) i Lindsey Boylan (z prawej) jako pierwsze oskarżyły gubernatora o molestowanie seksualne.


Kolejna kobieta, 33-letnia Anna Ruch, nigdy nie pracowała w stanowej administracji. Jednak po oświadczeniach dwóch pracownic, ona też zgłosiła zachowanie Cumo, które uznała za niewłaściwe. Zetknęła się z nim na weselu w 2019 roku. Opowiedziała, że gubernator położył jej wtedy dłoń na plecach, które były w sukni całkowicie odsłonięte. Gdy odsunęła jego rękę, położył ją na jej policzku i zapytał, czy może ją pocałować.

Czytaj także: Opowieści płaczącej księżniczki

W reakcji na wypowiedzi trzech kobiet, gubernator Andrew Cuomo złożył 3 marca oświadczenie. Przeprosił za swoje zachowanie twierdząc jednocześnie, że nigdy nie chciał, aby ktokolwiek czuł się przy nim niekomfortowo. Wcześniej tłumaczył, że jego zachowanie miało charakter żartów, a do pracowników podchodził bardzo pogodnie.

Po jego przeprosinach pojawiły się jednak następne kobiety, które zgłosiły swoje zarzuty. Dziennik "The Washington Post" udzielił głosu Karen Hinton, która pracowała dla Cuomo jako konsultant zanim został gubernatorem. Twierdzi, że w 2000 roku próbował ją obejmować w intymny sposób. Natomiast Ana Liss opowiadała dla gazety "The Wall Street Journal", że jako pracownica Cuomo czuła się niekomfortowo, gdy pytał ją o intymne życie prywatne i całował w rękę.

Czytaj także: Walka cłami nie przyniosła efektu

Najpoważniejsze zarzuty pojawiły się w lokalnej gazecie stolicy stanu Nowy Jork. "Times Union" z Albany napisał, że gubernator będąc sam na sam z jedną z pracownic, włożył rękę pod jej bluzkę i obmacywał ją. Kobieta opowiedziała jednak o tym anonimowo. Jeszcze inną skarżącą się na niewłaściwe zachowanie Cuomo jest Jessica Bakeman, która pracowała w Albany jako reporter.

Gubernator Andrew M. Cuomo nie zamierza podać się do dymisji.


Gubernator Cuomo twierdzi, że "nigdy nikogo nie dotykał w niewłaściwy sposób". Sugeruje, że opowieści niektórych kobiet są nieprawdziwe. Odmawia podania się do dymisji i sam zlecił śledztwo w sprawie stawianych zarzutów. Aby było ono niezależne, poprosił stanową prokurator generalną Letitię James o zlecenie go prawnikom spoza administracji. Zlecenie otrzymali: były prokurator Manhattanu oraz specjalista od prawa pracowniczego.

Czytaj także: Koszt utrzymania domu coraz wyższy

Andrew M. Cuomo jest nie tylko gubernatorem ważnego stanu. Od sierpnia ubiegłego roku piastuje także funkcję przewodniczącego National Governors Association. To gubernatorskie forum zrzesza polityków zarówno demokratycznych jak i republikańskich. Cuomo był jak dotąd popularny także wśród wyborców. Urząd gubernatora sprawuje już trzecią kadencję i spodziewano się, że w przyszłym roku będzie starał się o czwartą.

W jego sprawie głos zabierają najważniejsi politycy w kraju. Do ustąpienia wzywają go nie tylko republikanie, ale także wielu demokratów. Uznali bowiem, że w obecnej sytuacji utracił on możliwość kierowania stanem. Za jego odejściem opowiedziało się oboje senatorów z Nowego Jorku - Kirsten Gillibrand oraz Chuck Schumer, który jest szefem demokratów w Senacie USA.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi zajęła jednak inne stanowisko. W niedzielnym wywiadzie telewizyjnym uznała wprawdzie, że zarzuty są "poważne", a w dodatku "wiarygodne", ale nie nawoływała do dymisji Cuomo. Dopytywana przez dziennikarzy stwierdziła w końcu, że toczy się dochodzenie i najpierw "powinniśmy zobaczyć rezultaty". Dodała też, że "gubernator powinien spojrzeć w głąb swego serca - on kocha Nowy Jork - i zobaczyć, czy może efektywnie rządzić".

W bardzo podobnym tonie wypowiedział się prezydent Joe Biden. Zapytany przez reportera, czy Cuomo powinien podać się do dymisji, Biden powiedział: "Myślę, że dochodzenie jest w trakcie i powinniśmy zobaczyć, co nam przyniesie".

Czytaj także: Kolejny pakiet stymulacyjny, pieniądze dla ludzi, podatki dla firm

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!