Czy Netflix chce skończyć z dzieleniem się abonamentem?

Przybywa serwisów oferujących filmy i inne materiały wideo przez internet. Usługa określana jako streaming staje się coraz popularniejsza, bo w przeciwieństwie do tradycyjnej telewizji pozwala wybrać oglądanie programu o dowolnej porze. Jest też przypisana do użytkownika, a nie do fizycznego miejsca, jak np. telewizja kablowa czy satelitarna.

Płacąc miesięczny abonament, użytkownik otrzymuje hasło, pozwalające mu na dostęp do nagrań przez internet z dowolnego miejsca. Wielu użytkowników wykorzystuje tę możliwość nie tylko dla własnej wygody, ale także do obniżenia kosztów. Dość powszechne jest wspólne opłacanie abonamentu i dzielenie się hasłem dostępu.

To, co dla użytkowników jest oszczędnością, dla firm jest stratą. Branża streamingu, która generuje ponad 50 miliardów dolarów rocznie, wycenia straty na prawie połowę tej sumy. Innymi słowy mogłaby zarabiać dodatkowe 25 miliardów, gdyby wszyscy widzowie płacili abonament. W badaniach sondażowych jedna trzecia widzów przyznaje jednak, że dzieli się hasłem z innymi.

Czytaj także: Ameryka inwestuje w szerokopasmowy internet

Najpopularniejszą firmą streamingową jest Netflix. Jego dochody sięgnęły w ubiegłym roku 25 miliardów dolarów - czyli połowę dochodów całej branży. Jego straty z powodu dzielenia się hasłem przez klientów są procentowo mniejsze niż innych firm. Ale Netflix mógłby zarobić dodatkowe 6,2 mld dolarów, gdyby tych strat nie było.

Netflix doskonale wie, że z jednego konta tego serwisu korzysta wiele osób.


Netflix pozwala na wspólne korzystanie z jednego abonamentu przez wszystkich domowników. Ale w umowie (Terms of Service) jest wyraźnie napisane, że nie można dzielić się hasłem z nikim poza domem. W badaniach przeprowadzonych przez Bank of America (w ramach analizy opłacalności inwestycji w Netflix), 26% użytkowników tego serwisu udostępnia swoje hasło, z czego połowa robi to dla swojej rodziny.

Czytaj także: Córka polskich imigrantów, kobieta pracująca - Plotki o artystach

Netflix oczywiście zdaje sobie z tego sprawę i to od wielu lat. Nigdy z tym nie próbował walczyć, aż do niedawna. Na początku marca, na ekranie osób korzystających z usług tej firmy, pojawił się komunikat. Miał na celu potwierdzenie, że osoba oglądająca opłaca abonament. Weryfikacji można było dokonać kodem wysłanym przez email lub sms. Nikomu jednak nie groziło zablokowanie konta. Dostępna była bowiem także opcja weryfikacji w późniejszym czasie lub założenie nowego konta, za darmo na okres próbny.

Próba Netflixa poskromienia zjawiska dzielenia się hasłem była więc bardzo delikatna. Eksperci twierdzą, że ostrzejsze działania mogą być niekorzystne dla wizerunku firmy. Mogą też zaowocować odpływem klientów. Widzowie zmuszeni do wykupienia własnego konta, mogą wybrać inną firmę.

Czytaj także: CNN bez Donalda Trumpa traci widzów

A konkurencja szybko rośnie. W czasie minionego półtora roku powstały serwisy streamingowe: Apple TV+, HBO Max, Disney+. Ten ostatni, ogłosił w marcu, że ma już na świecie ponad 100 milionów abonentów. Zyskał ich w ciągu zaledwie 16 miesięcy.

Netflix ma ciągle dwa razy więcej klientów - 204 miliony na całym świecie. Ponadto ostatni rok był dla streamingu absolutnie wyjątkowy. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią Covid-19, chętnych do oglądania czegoś na domowym ekranie gwałtownie przybyło. Netflix także powiększył bazę klientów i to aż o 36,5 mln, a więc o 22% w ciągu roku.

Netflix każe oglądającym potwierdzić posiadanie konta albo założyć nowe.


Ale w Stanach Zjednoczonych - jak twierdzą specjaliści - doszedł już do maksimum możliwości. Ma tutaj 73 miliony abonentów czyli niemal 60% ze 123 milionów gospodarstw domowych. Nowych klientów szuka więc wśród tych, którzy już korzystają z jego usług, ale nie mają swojego konta.

Czytaj także: Administracja państwowa myli się przy rozdawaniu pieniędzy

Pozyskanie ich będzie jednak trudne i to nie tylko ze względu na rosnącą konkurencję. Wiele osób dzielących się abonamentem to ludzie młodzi, dla których pełna opłata może po prostu wydawać się zbyt wysoka. Szczególnie, że coraz więcej Amerykanów zaczyna korzystać z więcej niż jednego serwisu. Aż 10% z nich płaci abonament już za co najmniej pięć serwisów.

Ludzie dzielący się hasłem, postawieni przed koniecznością wykupienia własnego konta mogą przerzucić się na pirackie nagrania w internecie. To jeszcze gorsze dla Netflixa, choć na pirackich nagraniach traci tylko 10% dochodów. Nieoficjalnie wiadomo, że Netflix zrobił badania na temat osób, które dzielą się hasłem. Okazało się, że są oni najlepszym źródłem nowych klientów, bo wielu z nich zakłada w końcu swoje własne konto.

Być może więc komunikat wyświetlany przez Netflixa nie jest wcale zapowiedzią wychwytywania osób dzielących hasło. Ale raczej próbą skłonienia ich do założenia własnego konta. Tym bardziej, że dzielenie się hasłem nie jest niczym nielegalnym, a narusza jedynie warunki umowy. Netflix może za to zlikwidować czyjeś konto, ale firmie chodzi o coś dokładnie odwrotnego.

Czytaj także: Aktorka nie chce się już rozbierać, bo faceci się gapią - Plotki o artystach

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!