Czy Donald Trump ułaskawi samego siebie? - cz. 2/2

Najpierw przeczytaj pierwszą część artykułu: Czy Donald Trump ułaskawi samego siebie? - cz. 1/2

Kontrowersji nie powinno budzić natomiast ewentualne ułaskawienie członków rodziny. Kłopoty może mieć na przykład syn prezydenta Eric Trump. Był już przesłuchiwany jako wiceprezydent Trump Organization, której transakcje są badane przez prokuraturę w Nowym Jorku. Dochodzenie rozpoczęto po złożeniu zeznań przed Kongresem przez prawnika Michaela Cohena, który przyznał, że zawyżał wartość zasobów tej firmy przy zdobywaniu kredytów, a zaniżał przy obliczaniu podatków od nieruchomości.

Do ułaskawienia członków rodziny dochodziło już wcześniej. Bill Clinton, kończąc drugą kadencję w 2001 roku, ułaskawił własnego brata Rogera. Roger Clinton był skazany w Arkansas za posiadanie kokainy. Cliton ułaskawił łącznie około 450 osób, w tym hojnego sponsora Partii Demokratycznej. Marc Rich został oskarżony o oszustwa podatkowe, po czym uciekł z kraju.

Donaldowi Trumpowi także grożą oskarżenia o oszustwa podatkowe. Gazeta "The New York Times" podała niedawno, że w latach 2016 i 2017, Donald Trump zapłacił zaledwie po 750 dolarów podatku federalnego. Prezydent twierdzi, że zawsze korzystał z legalnych odliczeń podatkowych.

Czytaj także: "The New York Times" ujawnia podatki Donalda Trumpa

Ewentualne ułaskawienie zabezpieczyłoby Trumpa przed ewentualnym oskarżeniem w tej sprawie. Ale pozostaną inne sprawy, których nie zatrzyma nawet prezydenckie ułaskawienie. Działa ono bowiem tylko w przypadku przestępstw federalnych. A przeciwko Donaldowi Trumpowi toczy się już kilka postępowań stanowych.

Oprócz wspomnianego badania wyceny zasobów Trump Organization - co jest sprawą cywilną - najpoważniejsze jest śledztwo kryminalne, które od dwóch lat prowadzi prokurator dystryktu Manhattan Cyrus Vance. Nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów, ale sprawa robi się coraz poważniejsza.

Czytaj także: Największe oszustwo podatkowe w historii USA

Początkowo chodziło o opłacenie milczenia dwóch kobiet, z którymi Donald Trump uprawiał ponoć seks. Gwiazdce porno i modelce "Playboy'a" miał w związku z kampanią prezydencką przekazać pieniądze ówczesny prawnik Trumpa, Michael Cohen. Teraz z dokumentów sądowych wynika, że śledztwo dotyczy także potencjalnych oszustw podatkowych, bankowych i ubezpieczeniowych, a także fałszowania dokumentów biznesowych.

E. Jean Carroll na okładce swojej książki z 1996 roku i obecnie.


Na Donalda Trumpa czekają też procesy cywilne o zniesławienie. Jeden z nich wytoczyła mu dawna dziennikarka magazynu "Elle". E. Jean Carroll twierdzi, że w latach 90-tych została ona przez Trumpa zgwałcona. Prezydent powiedział, że kobieta kłamie, aby lepiej się sprzedawała jej książka. Carroll wniosła do sądu sprawę nie o gwałt, ale właśnie o wypowiedź Trumpa, jako zniesławiającą.

W styczniu br., 75-letnia dziś E. Jean Carroll stwierdziła, że ciągle ma sukienkę, którą miała na sobie w chwili gwałtu. I od tamtego czasu założyła ją tylko raz, do zdjęć do artykułu o książce. W sierpniu br. sąd zgodził się na pobranie próbki DNA od Donalda Trumpa, aby porównać ją z próbkami pobranymi z sukienki.

Sytuacja do złudzenia przypomina oskarżenia wobec Billa Clintona. Monica Lewinsky również zachowała sukienkę, na której była sperma prezydenta, choć nie było wtedy mowy o gwałcie. Ponadto Carroll przetrzymała sukienkę ponad dwie dekady.

O zniesławienie oskarża Trumpa także Summer Zervos. W 2005 roku występowała ona w jego programie telewizyjnym "The Apprentice". Twierdzi, że w 2007 Donald Trump pocałował ją wbrew jej woli, a następnie obmacywał w hotelu. Gdy prezydent nazwał ją kłamcą, wniosła sprawę o zniesławienie.

Podobnych procesów może być więcej i ułaskawienie Trumpa nie uratuje. Być może więc zrealizuje on inny plan, o którym wspomniał kiedyś w jednym z wywiadów. Powiedział wówczas, że jeżeli przegra wybory, wyjedzie ze Stanów Zjednoczonych na stałe.

Czytaj także: Forteca Biały Dom

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!