CNN bez Donalda Trumpa traci widzów

W czasie prezydentury Donalda Trumpa, telewizja CNN była bodaj najgorętszym krytykiem jego poczynań. Na każdym kroku wytykała mu kontrowersyjne decyzje i przytaczała opinie, jakie negatywne efekty będą miały. Ale jednocześnie CNN była wielkim beneficjentem tych wszystkich kontrowersji, jakie wzbudzał poprzedni prezydent.

W czasie kadencji Trumpa CNN cieszyła się ogromną oglądalnością. Ciągła krytyka prezydenta powodowała, że rosła grupa ludzi oburzonych jego rządami. Chętnie włączali takie kanały, które utwierdzały ich w przekonaniu, jak złym prezydentem jest Donald Trump. A CNN była telewizją, która dostarczała bodaj najwięcej takich informacji. Z drugiej strony, telewizja Fox zwykle chwaliła Trumpa i przyciągała jego zwolenników.

Szczytowym momentem zainteresowania prezydentem były oczywiście ostatnie wybory. Dziennik "The New York Times" podał, że CNN zanotowała w listopadzie 2020 roku najwyższą oglądalność od 40 lat, a więc od momentu powstania tej pierwszej telewizji poświęconej wyłącznie informacjom.

Czytaj także: IRS wysłał już pieniądze, a na podatki poczeka miesiąc dłużej

Od momentu ostatnich wyborów widzowie zaczęli jednak odchodzić od telewizji CNN. Paradoksalnie, pomimo zwycięstwa demokratycznego kandydata, mocno popieranego przez widownię CNN, zainteresowanie wiadomościami w tej telewizji zaczęło słabnąć.

W okresie od 28 grudnia do 20 stycznia, gdy Joe Biden został zaprzysiężony jako nowy prezydent, oglądalność w czasie najlepszych godzin (tzw. primetime) spadła z 3,1 mln do 1,6 mln widzów. CNN straciło więc niemal połowę widzów.

Czytaj także: Dochodzenie w sprawie zachowania gubernatora Nowego Jorku

Oglądalność na poziomie 1,6 mln pozostała też po objęciu władzy przez Bidena - wynosiła tyle w okresie od 20 stycznia do 15 marca. Jednocześnie w okresie tym od CNN odeszło wielu widzów w kluczowym przedziale wiekowym 25-54 lata. Ludzie w tym wieku są głównym celem reklamodawców. Tymczasem CNN straciła we wspomnianym okresie aż 47% widzów w tym przedziale wiekowym.

Wnętrze Boeinga 757 zostało luksusowo wyposażone.


Nic więc dziwnego, że CNN chętnie powraca do tematów związanych z Donaldem Trumpem. W ostatnią sobotę pokazała zdjęcia jego samolotu, który stoi na międzynarodowym lotnisku Stewart, 60 mil na północ od Nowego Jorku (fot. na górze artykułu). To duży samolot Boeing 757-200, luksusowo wyposażony, z dużą ilością dodatków ze złota. W czasie kampanii wyborczej był nazywany "Trump Force One", na podobieństwo prezydenckiego samolotu Air Force One.

Czytaj także: Sława zgubna dla oszustów

CNN podało, że samolot Trumpa stoi na lotnisku nie używany. Trump nie korzystał z niego od stycznia 2017 roku, gdy został prezydentem i zaczął mu przysługiwać samolot państwowy. Pozostający wciąż na lotnisku Stewart Boeing Trumpa został wyprodukowany w 1991 roku. W latach 1995-2011 należał do współzałożyciela Paula Allena.

Obecnie wymaga prawdopodobnie kosztownej naprawy. Jego lewy silnik wygląda na zdemontowany. To maszyna typu Rolls-Royce RB211, a jej ewentualna naprawa może oznaczać wydatek rzędu kilkuset tysięcy dolarów.

Donald Trump ma obecnie wiele innych kosztów do pokrycia. Według mediów, ma zadłużenie w wysokości 400 milionów dolarów. Okres prezydentury prawdopodobnie nie pomógł mu powiększyć majątku. Oblicza się, że wręcz stracił około 700 milionów dolarów. Rodzinna firma The Trump Organization dużo straciła po ataku na Kapitol 6 stycznia br. Niektórzy partnerzy biznesowi po tym wydarzeniu zrezygnowali ze współpracy z firmą.

Czytaj także: Prezydent Trump zaszczepił się i radzi to innym

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!