Zainwestuj drobne pieniądze

Inwestowanie na giełdzie papierów wartościowych dla wielu ludzi kojarzy się z wielkimi pieniędzmi. To oczywiście błędne skojarzenie, bo kupić akcje może praktycznie każdy. Najprościej jest kupić udziały w funduszach zbiorowych (mutual funds), które inwestują za nas w wiele różnych spółek giełdowych. Przez internet możemy też kupować akcje pojedynczych firm, choć jest to oferta raczej dla osób, które śledzą wydarzenia na giełdzie i są gotowe na większe ryzyko.

W obydwu przypadkach musimy zainwestować co najmniej 500-1000 dolarów. I najlepiej zapomnieć, że należą do nas, aby nie mieć pokusy skorzystania z nich. Inwestycje wymagają cierpliwości, więc musimy się pogodzić, że pieniądze wykorzystane na ten cel zostają zamrożone.

Wielu Amerykanów twierdzi, że nie może sobie pozwolić na zamrożenie posiadanej gotówki, choć wyraża chęć zainwestowania na giełdzie. Firma MyBankTracker odkryła, jak rozwiązać ten problem. Przeprowadzone przez nią badanie wykazało, że 55,5% Amerykanów kompletnie nic nie robi z drobnymi monetami, które często zbiera do jakiegoś słoika, aby nie obciążać swojego portfela.

Czytaj także: Amerykanie zbyt mało oszczędzają na emeryturę

Osoby, które systematycznie opróżniają słoik, najczęściej wykorzystują monety na doraźne cele. Jest to opłacanie rachunków albo uzupełnienie budżetu na wakacje. Zaledwie 3% wpłaca monety na fundusz emerytalny. Natomiast przeznaczenie pieniędzy na giełdową inwestycję nie znalazło się w ogóle na liście udzielanych odpowiedzi.

Monety leżące w słoiku to może niewielka kwota, ale wystarczą na pierwszą inwestycję.


A przecież pieniądze w słoiku idealnie się do tego nadają. Są bowiem gotówką od pewnego czasu zamrożoną. I wbrew pozorom nie są to wcale grosze. Pokazało to badanie firmy Coinstar, która specjalizuje się w urządzeniach liczących pieniądze. Tym razem firma policzyła pieniądze w słoiku i okazało się, że przeciętny Amerykanin trzyma tam 113 dolarów w monetach.

Czytaj także: Wymuszanie prawem równych pensji

Przesypywanie monet ze słoika na konto inwestycyjne może wydawać się niepoważne. Dla osób poszukujących nowocześniejszych rozwiązań dobrą ofertą mogą być tzw. mikroinwestycje. Można je realizować przez programy na telefon, takie jak Acorns czy Clink. Automatycznie inwestują drobne pieniądze, które zwykle otrzymujemy w monetach jako reszta przy zakupach. Do otwarcia konta Acorns potrzeba zaledwie 5 dolarów, a Clink nie wyznacza żadnego minimum.

Program powiązany jest z naszą kartą kredytową lub debetową. Za każdym razem, gdy jej używamy, zaokrągla nasz wydatek do równego dolara. Kupując kawę za 2,70, nasza karta zostanie obciążona kwotą równych 3 dolarów. 30 centów zostanie bowiem zainwestowane według naszych wcześniejszych wskazań. Wskazania są tylko ogólne, szczegółami zajmuje się program.

Czytaj także: Zamiast iść do pracy, Amerykanie otwierają własne biznesy

Program Acorns daje możliwość wybrania jednego z pięciu poziomów ryzyka inwestycyjnego. Przy zmianach na giełdzie, nasze pieniądze są automatycznie przesuwane tak, aby odpowiadały wybranemu przez poziomowi. Możemy też ustalić dodatkowe wpłaty na inwestycje, pobierane z karty codziennie, co tydzień lub co miesiąc. Takie systematyczne inwestowanie jest polecane przez specjalistów, gdyż niweluje wpływ fluktuacji cen na giełdzie. Wpłacając zawszę tę samą kwotę kupujemy mniej, gdy ceny akcji są wyższe i więcej, gdy akcje są tańsze.

Microinwestycje mają też swoje wady. Acorns pobiera za konto inwestycyjne miesięczną opłatę w wysokości 1 dolara. To niewiele, ale jeżeli w ciągu miesiąca zainwestujemy tylko 10 dolarów, to opłata pożre 10% naszej inwestycji. Nawet przy 50 dolarach, strata 2% wydaje się spora. Ponadto po osiągnięciu określonego stanu konta, opłata może wzrastać. Firma Clink zwiększa ją, gdy inwestycje osiągną 5 tysięcy dolarów.

Chcąc inwestować większe sumy, lepiej korzystać z innych form inwestowania, jak choćby wspomnianych funduszy zbiorowych. Jednak dla kogoś, kto chce rozpocząć inwestowanie na giełdzie, a nie chce zamrażać większej gotówki, mikroinwestycja może być ciekawym pomysłem. W każdym razie lepszym, niż trzymanie monet w słoiku.

Czytaj także: Szukanie ludzi do pracy może wkrótce się skończyć

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!