Amerykanie wolą inwestować w domy niż na giełdzie

Dość często słychać opinię, że Polonia bardzo chętnie kupuje domy, zarówno jako miejsce do zamieszkania jak i na wynajem. Jednocześnie znacznie rzadziej jest zainteresowana inwestycjami na giełdzie. Niektórzy podają wyjaśnienie, że jest to efekt życia w PRL. Domy, czy nawet mieszkania były wówczas marzeniem wielu ludzi, giełdy natomiast nie było.

Okazuje się jednak, że kupno domu zamiast inwestycji w akcje preferują także Amerykanie. O ile nie jest może zaskoczeniem, że większość z nich chciałaby kupić dom, tak znamienna jest druzgocąca przewaga nad ideą inwestycji na giełdzie. Aż 93,3% mieszkańców USA uważa, że lepiej zainwestować we własny dom.

Badania na ten temat przeprowadził nowojorski oddział banku centralnego Stanów Zjednoczonych, Federal Reserve Bank of New York. 53,8% Amerykanów twierdzi, że definitywnie wolałoby kupić dom, a kolejne 39,5% prawdopodobnie też tak by zrobiło - łącznie 93,3%. Natomiast na inwestycję w akcje prawdopodobnie zdecydowałoby się 4,8%, a definitywnie zaledwie 1,9%.

Czytaj także: Uczelnie walczą o kandydatów i przyjmują coraz mniejszy ich odsetek

Takie same badania przeprowadzone zostały w lutym 2020 roku, a więc tuż przed wybuchem epidemii Covid-19 w USA. Wtedy również lwia część społeczeństwa preferowała kupno domu. A okres epidemii nawet nieco powiększył tę grupę - z 91,2% w ubiegłym roku do 93,3% obecnie. Grupa skłaniająca się do kupna akcji zmniejszyła się z 8,8% do 6,7%.

Kupno domu i kupno akcji to inwestycje cieszące się zupełnie inną popularnością.


W okresie epidemii, w górę poszły zarówno ceny domów, jak i akcji na giełdzie. Kupujący dom wcale jednak nie robią tego ze względu na oczekiwanie wysokiego zwrotu inwestycji. Na pytanie dlaczego wybierają kupno domu zamiast akcji, tylko 38% Amerykanów wskazało na ten właśnie aspekt. I był to dopiero szósty powód dokonanego wyboru.

Czytaj także: Dlaczego właściciele samochodów elektrycznych wracają do spalinowych

Na pierwszym miejscu (56%) podano fakt, że ceny domów nie podlegają aż tak gwałtownym zmianom jak ceny akcji. Poprzedni rok był tego dobrym przykładem. Po wybuchu epidemii w USA, giełdowy indeks Standard&Poor spadł w ciągu miesiąca (od 19 lutego do 23 marca) aż o 34%. Tymczasem ceny domów, według indeksu Case-Shiller wzrosły o 1%. Potem ceny na giełdzie zaczęły szybko rosnąć i do początku bieżącego roku indeks S&P wzrósł aż o 65% (a do dzisiaj nawet o 88%). Z kolei ceny domów rosły dalej, ale nie aż tak szybko (choć w porównaniu do zmian cen domów w latach poprzednich - rekordowo szybko). Indeks Case-Shiller do początku roku wzrósł o 10%, a do końca pierwszego kwartału (najnowsze dostępne dane, opublikowane 25 maja) o 13%.

Drugim najczęściej podawanym (54%) powodem kupna domu zamiast akcji była chęć mieszkania w określonym miejscu, we własnym domu. Na trzecim miejscu (48%) znalazły się natomiast powody podatkowe - spłacanie kredytu na dom pozwala na pewne odliczenia od podatku.

Czytaj także: Gubernatorzy 23 stanów blokują zasiłki dla bezrobotnych

W badaniu banku centralnego porównano też chęć kupna akcji z kupnem domu wyłącznie pod wynajem, a nie w celu zamieszkania w nim. Zakup takiego domu jest już klasyczną inwestycją, analogiczną do inwestycji na giełdzie. Ale i w tym przypadku większość Amerykanów preferuje kupno domu. Choć proporcje są już znacznie mniejsze - 60,4% badanych woli wynajmować mieszkania, a 39,6% wybrałoby zakup akcji.

W tym przypadku epidemia praktycznie nie zmieniła preferencji. Przed jej wybuchem proporcje były prawie takie same: 59,0% - 41,0%. Warto przy tym zauważyć, że inwestycje na giełdzie są dużo łatwiejsze niż wynajmowanie mieszkań. Wynajem wymaga poszukiwań lokatorów, którzy co pewien czas się zmieniają. Dbać też trzeba o stan domu, jego otoczenia i wyposażenia - dokonywać remontów, wymiany uszkodzonych urządzeń, kosić trawę, odśnieżać itp.

W przypadku inwestycji w akcje wystarczy właściwie ich jednorazowy zakup. Szczególnie gdy skorzystamy z funduszy zbiorowych (mutual funds). Nasze pieniądze rozkładane są wówczas na akcje wielu różnych spółek giełdowych, przez co inwestycja jest odporna na perturbacje dotyczące pojedynczych firm. Minimalna kwota potrzebna do zainwestowania jest też nieporównywalnie mniejsza niż w przypadku kupna domu. Wystarczy nawet tylko 500 dolarów (są też fundusze, które nie narzucają żadnego minimum), a przy sumach kilku tysięcy mamy już do dyspozycji spory wybór funduszy zbiorowych.

Czytaj także: Spłacanie domu i pożyczki pod zastaw domu w czasie epidemii

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!