Nosić maseczki czy nie?

Pół roku po wybuchu epidemii koronawirusa w USA, noszenie maseczek na twarzy wciąż wywołuje kontrowersje. Jak pokazują niektóre komentarze pod artykułami na naszej stronie internetowej, różna jest w ogóle ocena zagrożenia związanego z koronawirusem. Noszenie maseczek jest zaś jednym z najbardziej widocznych wymogów, stawianych w wielu miejscach. Ale dla jednych maseczki są przydatnym w obecnej sytuacji elementem higieny, a dla innych są zupełnie niepotrzebne.

Poniższy artykuł umieszczamy w rubryce Dyskusje, oddając głos w tej sprawie Czytelnikom. Zapraszamy do pisania komentarzy pod artykułem, co sądzicie o noszeniu maseczek i innych wymogach w epidemii koronawirusa. Poniżej przytaczamy jeszcze dwa przykłady tego, jak wielkie emocje budzi sprawa noszenia maseczek.

Pierwszy przykład pochodzi ze stanu Utah, gdzie na wspólnym proteście przeciwko obowiązkowi noszenia maseczek zebrały się setki ludzi. Co ciekawe, protest odbył się 21 sierpnia, ale dopiero przed kilkoma dniami zyskał ogólnokrajową popularność. Nagranie pokazywane wcześniej tylko w lokalnej telewizji, w mediach społecznościowych umieścił bowiem jeden z reporterów. I doczekał się już 12 milionów odtworzeń jego nagrania!

Protest odbył się w miejscowości St. George, przed budynkiem władz szkolnego dystryktu Washington County. Zebrani ludzie sprzeciwiali się nakazowi noszenia maseczek w szkołach, wydanemu przez gubernatora stanu Utah. Protest jest różnie komentowany, podobnie jak sam obowiązek noszenia maseczek. Dyskusja nie jest jednak równa, bo największą uwagę przykuwają wypowiedzi niektórych protestujących, które są wprost wyśmiewane.

Jedna z protestujących osób porównała bowiem nakaz gubernatora do... śmierci George'a Floyda, uduszonego przez policjanta dociskającego jego szyję kolanem. Osoba ta przywołała ostatnie słowa zabitego Murzyna "Nie mogę oddychać" i stwierdziła, że protestujący też nie mogą teraz oddychać, bo są zmuszani do noszenia maseczek. Inna osoba powiedziała natomiast o maseczkach, że "większość molestujących dzieci [maseczki] kochają".

Choć pojedyncze wypowiedzi były wyśmiewane, to jednak liczba kilkuset protestujących pokazuje, że przeciwników maseczek nie brakuje. Co gorsze, emocje w tej sprawie potrafią być tak wielkie, że dochodzi do rękoczynów. Tak było na początku września w mieście York, w stanie Pennsylwania.

Do lokalnego sklepu sieci aptek Rite Aid wszedł młody mężczyzna z rolkodeską pod pachą. Pracowniczka zwróciła mu uwagę, że powinien założyć maseczkę, zgodnie z zarządzeniem gubernatora stanu. Młody mężczyzna nie tylko nie założył maseczki, ale zaczął zachowywać się agresywnie. Pracowniczka wezwała więc pozostały personel sklepu do pomocy.

To jednak tylko rozzłościło młodego klienta który popchnął pracowniczkę i zaczął demolować sklepową ladę. Kobieta zaczęła dzwonić na policję, ale mężczyzna gwałtownie ruszył w jej kierunku. Wtedy wyciągnęła z kieszeni mały scyzoryk i gaz łzawiący. Ponieważ pierwszy raz używała gazu, skierowała strumień na samą siebie. Młody człowiek na szczęście jednak postanowił się wycofać ze sklepu. Wychodząc wybił jednak rolkodeską dwie szyby wystawowe.

Największą przegraną w całym zajściu okazała się sama pracowniczka. Firma Rite Aid zwolniła ją bowiem z pracy, podając dwa argumenty. Kobieta złamała zakaz posiadania w pracy jakiejkolwiek broni (chodzi o scyzoryk), a także nie powinna była sama egzekwować nakazu noszenia maseczki. Przy egzekwowaniu nakazu dość często dochodzi do konfrontacji, o czym amerykańskie media systematycznie donoszą.

Wiele osób twierdzi, że żaden pracownik sklepu, ani nawet ochroniarz nie ma prawa zmuszać kogokolwiek do noszenia maseczki. Niektórzy uważają nawet, że jakikolwiek nakaz w tej sprawie jest niekonstytucyjny i godzi w wolność człowieka. Jeszcze inni twierdzą, że po prostu nie ma żadnego powodu, aby takie maseczki nosić.

Co na ten temat sądzą nasi Czytelnicy?

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!