W zagrożenie nie wszyscy wierzą. Część 2/3

Doktor Bhattacharya przytacza przykład z przełomu stycznia i lutego br., kiedy ewakuowano samolotami z prowincji Wuhan w Chinach wielu obywateli krajów zachodnich oraz USA. Ewakuowanych poddano kwarantannie i po 14 dniach stwierdzono, że 0,9% z nich posiadało koronawirusa.

Należałoby przyjąć, że 0,9-procentowy odsetek zainfekowanych wystąpił także w prowincji Wuhan, liczącej 20 milionów mieszkańców, co przekładałoby się na 180 tysięcy zainfekowanych, czyli 30 razy więcej niż podawano w oficjalnych komunikatach. Jeżeli liczbę 180 tysięcy zainfekowanych porównamy z podawaną oficjalnie liczbą zgonów w Wuhan, wówczas wskaźnik śmiertelności wyjdzie 10-krotnie mniejszy od podawanego.

Doktor Bhattacharya podaje też podobny przykład z Włoch, z miasta Vo Euganeo liczącego 3300 mieszkańców, z którego wszyscy zostali przebadani na obecność koronawirusa. W dniu 6 marca br. w sumie 90 osób miało tego wirusa, co oznacza, że niecałe 2,7% mieszkańców tego miasta było zainfekowanych. Gdyby ten odsetek zainfekowanych ekstrapolować na populację całej prowincji liczącej 955 tysięcy mieszkańców, wówczas liczba zainfekowanych wyniosłaby 26 tysięcy osób, a nie tylko 198 osób, jaką wówczas podawano w oficjalnych przekazach.

Podawany wtedy wysoki wskaźnik śmiertelności wynoszący aż 8% wynikał z tego, że liczbę ofiar zgonów porównywano ze stwierdzonymi 198 przypadkami zachorowań. Gdyby liczbę zgonów porównano z liczbą 26 tysięcy zainfekowanych w całej prowincji, wówczas prawdziwy wskaźnik śmiertelności COVID-19 wyniósłby zaledwie 0,06%.

Zdaniem doktora Bhattacharya, podobny błąd w kalkulacjach popełniają władze w USA i główną przyczyną tych rozbieżności jest brak testów na obecność przeciwciał. W przypadku zainfekowania wirusem, organizm człowieka produkuje przeciwciała, które pozostają obecne, gdy osoba już wyzdrowiała. Masowe badanie amerykańskiej populacji na obecność przeciwciał pozwoliłoby ustalić, ile faktycznie osób w USA zostało zainfekowanych. Testowanie osób z objawami daje tylko szczątkowe informacje na temat faktycznej skali rozprzestrzeniania się wirusa - argumentuje wykładowca ze Stanford.

Czytaj dalej:

W zagrożenie nie wszyscy wierzą. Część 3/3

Wskaźnik śmiertelności w Wuhan naukowiec wylicza jako 10-krotnie mniejszy od podawanego oficjalnie.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!