Po ulicznych protestach klub zmienia nazwę

Uliczne protesty po zabiciu przez białego policjanta czarnoskórego George'a Floyda w Minneapolis wpłynęły nawet na świat sportu. Jeden z klubów futbolowej ligi ogłosił, że zmienia nazwę. To efekt wieloletnich oskarżeń o jej rasistowskie brzmienie i nasilenia się ich w ostatnich tygodniach.

Chodzi o klub NFL grający pod nazwą Washington Redskins. Pierwsze słowo odnosi się do stolicy kraju (choć drużyna gra na stadionie w pobliskim stanie Maryland), a drugie oznacza czerwonoskórych. Amerykańscy Indianie od wielu lat walczyli o to, aby z nazwy klubu zniknęło słowo czerwonoskórzy, które traktują jako obraźliwe.

Zmiana nazwy to jednak prawdziwe trzęsienie ziemi dla każdego klubu. Chodzi nie tylko o przywiązanie kibiców i tradycję, ale także - a raczej przede wszsystkim - o wielkie pieniądze. Nazwa i logo klubu są bowiem zastrzeżonym znakiem towarowym. Sprzedaż koszulek, emblematów i całej masy produktów z nazwą klubu przynosi ogromne pieniądze.

Czytaj także: Szczepionka Billa Gatesa ze szpiegowskim czipem?

O pieniądze chodzi jednak także sponsorom klubu, którzy wykupują reklamy. Atmosfera posądzeń o rasizm odbija się niekorzystnie na skuteczności reklam i na biznesie samych sponsorów. Branżowe czasopismo "Adweek" podało, że do takich firm jak Fedex, Nike i PepsiCo skierowany został list z żądaniem zerwania kontaktów z drużyną Redskins, dopóki nie zmieni nazwy.

List podpisało 87 firm inwestycyjnych i sami udziałowcy firm, do których skierowano list. Aktywa autorów listu wynoszą łącznie 620 miliardów dolarów. Takiej siły nie da się zlekceważyć. Fedex, który jest właścicielem praw do nazwy stadionu w Maryland, gdzie gra drużyna z Waszyngtonu, oficjalnie zażądał zmiany nazwy. Wcześniej, tak duże sklepy jak Amazon, Target i Walmart odmówiły sprzedaży towarów z nazwą Redskins. A burmistrz Dystryktu Kolumbia Muriel Bowser przyznała, że nazwa klubu od dawna uniemożliwia budowę własnego stadionu w stolicy kraju.

Czytaj także: Pickupy i ciężarówki mają być elektryczne lub na wodór

Problemy z nazwą waszyngtońskiej drużyny pojawiały się już wcześniej. W 2014 roku amerykańskie Biuro Patentowe zdjęło ochronę patentową z klubowych znaków towarowych, uznając je za uwłaczające Indianom. Klub odzyskał patenty dopiero po korzystnym orzeczeniu Sądu Najwyższego.

Ten sam Sąd Najwyższy w innej sprawie orzekł jednak również na korzyść Indian. 9 lipca stwierdził, że duża część wschodnich rejonów Oklahomy to indiańskie rezerwaty. Indianie - określani w Ameryce zwrotem Native Americans (Rdzenni Amerykanie) - odnieśli też ostatnio sukcesy w prawnych bataliach o przebieg trasy dwóch dużych ropociągów, które zagrażają ich terenom.

Czytaj także: Budowanie granic od nowa

Słowo "czerwonoskórzy" było kiedyś używane przez samych Indian. Tak siebie określali w czasie negocjacji z francuskimi kolonizatorami. Ale w XIX i XX wieku zaczęto go używać z lekceważeniem w stosunku do Indian i stało się praktycznie wyzwiskiem. W nazwie zespołu pojawiło się w 1933 roku, gdy drużyna oddzieliła się od klubu w Bostonie, w którym pod wspólną nazwą Boston Braves grała także drużyna baseballa.

Obecny właściciel drużyny Washington Redskins, Dan Snyder, jeszcze w 2013 roku zarzekał się, że nigdy nie zmieni nazwy. W wywiadzie dla gazety "USA Today" powiedział: "To proste. NIGDY - możesz użyć wielkich liter". Nowej nazwy jeszcze nie ma, ale starej też już nie.

Nad zmianą nazwy zastanawia się też baseballowa drużyna Cleveland Indians. Powody są takie same - zarzuty o rasizm. Skomentował to prezydent Donald Trump, który napisał na Twitterze, że drużyny zmieniają nazwy, "żeby być politycznie poprawnymi".

Czytaj także: Nowojorscy policjanci uciekają na emeryturę

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!