Od kogo ten czek?

Rozdanie Amerykanom 300 miliardów dolarów w ramach pakietu stymulacyjnego nie może obyć się bez politycznych przepychanek.

80 milionów podatników otrzyma po 1200 dolarów (ewentualnie mniej, jeżeli ktoś ma wysokie dochody - piszemy o tym w artykule "Kto dostanie 1200 dolarów?") elektronicznym przelewem bezpośrednio na swoje konto bankowe. Ale do pozostałych wysłany zostanie tradycyjny, papierowy czek. Na czeku mają być wydrukowane słowa: "President Donald J. Trump".

Nie będzie to podpis autoryzujący czek, ale dodatkowy napis. Podpis na czekach wysyłanych przez rząd składa zawsze urzędnik Departamentu Skarbu, który nie jest politycznym nominatem. Taka zasada służy zapewnieniu apolityczności procedury wysyłania czeków. Tak również było w 2008 roku, gdy rząd federalny przekazał Amerykanom czeki na 600 dolarów w związku z wybuchem kryzysu.

Gazeta "Washington Post" jako pierwsza podała informację o decyzji umieszczenia takiego napisu na czekach. Znany z ostrej krytyki prezydenta Trumpa dziennik twierdzi, że proces dodania nadruku opóźni wysyłanie czeków.

Departament Skarbu zaprzecza, aby miało dojść do jakiegokolwiek opóźnienia. Pierwsze czeki mają być wysłane już 24 kwietnia. O kolejności wysyłania piszemy w artykule "IRS wysyła już pieniądze".

Zarzuty podchwycili jednak niektórzy polityczy Partii Demokratycznej. Senator z Hawajów Brian Schatz napisał na Twitterze: "Dostaniecie wasze pieniądze później, ponieważ prezydent sądzi, że ważniejsze jest umieszczenie jego nazwiska na czekach od możliwości zapłacenia przez was rachunków na czas".

Zarzut opóźnienia wydaje się mało wiarygodny, bo zmiana projektu czeku w czasach komputerów nie jest problemem. Ale sam fakt umieszczenia nazwiska na czeku jest z pewnością czystą propagandą.

Decyzja o wypłaceniu po 1200 dolarów każdemu Amerykaninowi została wypracowana przez cały Kongres Stanów Zjednoczonych, przy udziale republikanów i demokratów. Ustawę o pakiecie stymulacyjnym na 2 biliony dolarów prezydent oczywiście podpisał.

Umieszczanie na czeku nazwiska Trump sugeruje, że Amerykanie dostaną pieniądze od prezydenta. Taką autopromocję krytykuje nawet były pracownik administracji Donalda Trumpa, Walter Shaub Jr., zajmujący się etyką działań rządu. Był on szefem Biura Etyki Rządu, ale w lipcu 2017 roku podał się do dymisji.

Teraz napisał ostre słowa pod adresem prezydenta: "Gdy ty widzisz umierających i cierpiących rodaków, Donald Trump widzi kolejną okazję do promowania siebie - a przez to, prowadzenia kampanii reelekcyjnej".

"Washington Post" twierdzi, że proces dodania nadruku opóźni wysyłanie czeków.
Umieszczenie nazwiska na czeku jest czystą propagandą.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!