Nowojorscy policjanci uciekają na emeryturę

Gazeta "New York Post" dowiedziała się, że nowojorska policja notuje ogromny odpływ funkcjonariuszy. Odchodzą oni na emeryturę w znacznie szybszym tempie niż w latach ubiegłych. Nikt nie ukrywa, że powodem są ciągłe protesty i demonstracje, na których forumułowane są pod adresem policji zarzuty rasizmu i nadużywania władzy.

Funkcjonariusze mówią, że ich praca nie jest doceniana. Ale nieoficjalnie wiadomo, że boją się wypełniać swoje obowiązki, mając poczucie, że może to doprowadzić do postawienia im zarzutów kryminalnych i nikt się za nimi w takiej sytuacji nie ujmie. Ścigając przestępców obawiają się, że sami trafią za kratki. Jak to jeden z policjantów powiedział dziennikarzom gazety "New York Post" "kto do cholery chciałby zostać w takiej robocie"?

Najwyraźniej chętnych jest coraz mniej, skoro liczba podań o przejście na emeryturę gwałtownie wzrosła. W okresie od 25 maja - dnia, w którym zginął w Minneapolis George Floyd - do 3 lipca, podanie takie złożyło 503 policjantów. W porównaniu z ubiegłym rokiem jest to aż o 75% więcej.

Czytaj także: Dzień Niepodległości pełen krwi, także krwi dzieci

Wraz z nasilaniem się protestów trend jest coraz silniejszy. W ostatnim, zdecydowanie krótszym okresie - od 29 czerwca do 6 lipca - który obejmował ponadto weekend ze Świętem Niepodległości, 179 policjantów w Nowym Jorku wyraziło chęć odejścia na emeryturę. Tym razem oznacza to wzrost w stosunku do ubiegłego roku o 411% - złożonych podań było więc ponad pięciokrotnie więcej niż w 2019 roku.

Czytaj także: Policjanci w poważnych tarapatach

Sytuacja może być jeszcze gorsza. Nowojorscy policjanci powiedzieli dziennikarzom, że chętnych do odejścia jest jeszcze więcej. Ale policyjny departament zajmujący się procedurą przejścia na emeryturę jest przeładowany pracą. Dlatego ograniczył przyjmowanie podań do około 35-40 dziennie. W przeciwnym przypadku liczba odchodzących funkcjonariuszy byłaby znacznie większa. Teraz muszą jednak na złożenie podania czekać w kolejce, która przeciąga się ponoć już na sierpień.

Czytaj także: Skarga strażników w sprawie więzionego policjanta

Problem ma nie tylko policja, ale także... producent samochodów policyjnych. Ford dostarcza zdecydowanie najwięcej pojazdów dla policji i rządowych agencji na wszystkich szczeblach władzy. To nie podoba się grupie pracowników Forda. Około 100 z nich wystosowało list do dyrekcji koncernu, aby przemyślała swoją politykę w tym względzie.

Co ciekawe, list pojawił się jakby w odpowiedzi na inicjatywę Forda poprawienia ewentualnych nieprawidłowości w firmie. Na początku czerwca pracownicy usłyszeli zachętę, aby zgłaszać wszelkie problemy związane z ewentualną nierównością na tle rasowym lub społecznym. Tymczasem autorzy listu dostrzegli problem w zaopatrywaniu policji w niezbędny sprzęt. Zabrzmiało to tak, jakby kwestionowali w ogóle istnienie policji.

Dyrekcja Forda podkreśla, że wsłuchuje się we wszystkie głosy, ale nie zamierza przestać produkować samochodów wyposażonych specjalnie dla policji. Grupa 100 osób, która to zasugerowała, stanowi niewielką część pracowników. Ford zatrudnia bowiem prawie 200 tysięcy ludzi.

Czytaj także: Nowy Ford F-150 wielkim wydarzeniem dla milionów Amerykanów

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!