Coraz mniej energii z węgla

W artykule "Wsparcie dla ropy i gazu, rachunek dla energii zielonej" pisaliśmy, że w pandemii wsparcie dostał przemysł paliw kopalnych. Przemysł ten tradycyjnie ma największe wsparcie polityków, w tym także obecnego prezydenta. Donald Trump szczególnie mocno wspiera kopalnie węgla, co zresztą obiecywał już w swojej kampanii wyborczej w 2016 roku.

Jednak produkcja energii elektrycznej w USA w coraz mniejszym stopniu zależy od węgla. Zamykane są kolejne elektrownie używające tego surowca, podobnie jak i same kopalnie węgla. W 2019 roku łączna moc wszystkich takich elektrowni zmniejszyła się aż o 15.100 megawatów. To odpowiada zasilaniu około 15 milionów domów.

Zmniejszenie się łącznej mocy elektrowni węglowych wynika nie tylko z ich zamykania, ale także przekształcania ich na zakłady wykorzystujące gaz. Gaz w USA jest obecnie tańszym źródłem energii niż węgiel, a jednocześnie, przy jego spalaniu emituje się o połowę mniej dwutlenku węgla niż przy spalaniu węgla w celu uzyskania tej samej ilości energii.

Rachunkowi ekologicznemu pomaga też korzystanie z energii wiatrowej i coraz powszechniejsze instalowanie paneli fotowoltaicznych. W efekcie, emisja CO2 spadała w USA przez cztery z ostatnich pięciu lat. A w 2019 roku emisja gazów cieplarnianych zmniejszyła się o 2,1%.

Korzystanie z tańszego gazu i efekty ekologiczne nie cieszą prezydenta Donalda Trumpa. W kampanii wyborczej obiecywał górnikom, że kopalnie nie będą zamykane, bo węgiel jest potrzebny elektrowniom. Obietnice chciał realizować poprzez likwidację przepisów dotyczących ochrony środowiska, zaostrzonych przez administrację Baracka Obamy.

Jednak branża węglowa jest w coraz większej zapaści już od dekady. Energia pozyskiwana z węgla nie wytrzymuje konkurencji taniego gazu - którego cena mocno spadła po opanowaniu wydobycia tzw. gazu łupkowego - oraz źródeł odnawialnych, które są dotowane.

Ubiegły rok był wyjątkowo zły dla węgla. Zlikwidowana moc 15.100 MW elektrowni węglowych jest drugim najwyższym wynikiem w historii. Więcej zakładów zamknięto tylko w 2015 roku, jeszcze w czasie rządów Obamy.

Czytaj także: Usługi pocztowe cztery razy droższe?

Ale w czasie całej kadencji Trumpa zniknie zapewne większa moc z węgla niż w czasie drugiej kadencji Obamy. W latach 2013-2016 moc ta zmniejszyła się łącznie o 43.100 MW. Tymczasem od początku 2017 roku, gdy urząd prezydenta objął Donald Trump, ubyło już 39.000 MW. A planowane są już następne zamknięcia elektrowni. Firma Tri-State Generation and Transmission zapowiedziała przyspieszenie likwidacji zakładów w Kolorado i Nowym Meksyku. Obydwa stany mają bowiem ambitne plany zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

W kolejnych latach zamykanie elektrowni węglowych może być nieco wolniejsze. Pozostaną bowiem już tylko najnowocześniejsze zakłady, które są najbardziej konkurencyjne. Ale już dziś ilość energii produkowanej z węgla jest najniższa od 1975 roku. A w 2019 roku ilość takiej energii zmniejszyła się aż o 18%. Powstrzymanie tego procesu okazało się niemożliwe nawet dla prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Czytaj także: Nowa ustawa stymulacyjna - na 3 biliony dolarów

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!