Chaos i zamieszki w całym kraju

O demonstracjach i zamieszkach w całych Stanach Zjednoczonych pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu w artykule "Chaos i zamieszki w Minneapolis". W ciągu weekendu nie tylko nie ustały, ale pojawiły się w jeszcze większej ilości miast. Towarzyszyło im plądrowanie sklepów, a także chaos działań stróżów porządku, którzy nie dali rady zapanować nad sytuacją.

Pojawiły się kolejne ofiary śmiertelne. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o zabiciu przez właściciela sklepu jednej osoby w Minneapolis, prawdopodobnie w obronie swojego biznesu. W piątek zginął natomiast 19-letni chłopak w Detroit, gdy ktoś z vana oddał strzały w kierunku tłumu. Policja zapewnia, że strzelającym nie był jej funkcjonariusz. Tego samego dnia w Oakland, w Kalifornii, zginął z kolei funkcjonariusz Federal Protective Service, służby należącej do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Nagrania wideo z aresztowania George'a Floyda (zebrane przez MSNBC) oglądaj na naszej stronie na Facebooku - abecadłoUSA (przy okazji polub naszą stronę, a będziesz otrzymywał wiadomości o nowych treściach na stronie abecadlo.com).

W stolicy Ohio, mieście Columbus, wprowadzono stan wyjątkowy, aby umożliwić policji bardziej zdecydowane działanie i opanować tłum. Protestujący zbierali się także w innych dużych miastach Ohio - Cleveland i Cincinnati.

Chcąc przedstawić spokojniejsze oblicze protestów, The People's Organization for Progress pokazała nagrania ze swojej demostracji w Newarku. Na Facebooku opublikowała widok spokojnie maszerujących ludzi, skandujących ostatnie słowa zabitego George'a Floyda: "I can't breathe" ("Nie mogę oddychać").

Niespokojnie było natomiast przed Białym Domem. Protestujący przesuwali nawet metalowe barierki, mające wytyczać granicę, do jakiej maksymalnie można się zbliżyć. Niezwykły był widok samochodu Secret Service, na który zdołali wejść demonstranci.

Czytaj także: Czy słowo "Murzyn" jest obraźliwe?

Zachowanie służby Secret Service pochwalił prezydent Donald Trump. Na Twitterze napisał, że "byli nie tylko totalnie profesjonalni, ale także bardzo opanowani. Byłem w środku [Białego Domu], obserwowałem każdy ruch i nie mogłem czuć się bezpieczniej".

Jakieś zagrożenie dało się jednak chyba odczuć, bo pojawiły się informacje, że prezydent został w pewnym momencie ukryty w schronie. Sam napisał z kolei na Twitterze, że jeżeli demonstranci podejdą do Białego Domu bliżej, wyśle na nich "wściekłe psy i najbardziej przerażającą broń".

Poczucie chaosu najbardziej widoczne było w Louisville, w stanie Kentucky. Protesty odbywają się tam również w związku z zabiciem w marcu przez policję kobiety śpiącej w domu we własnym łóżku (pisaliśmy o tym we wspomnianym tekście "Chaos i zamieszki w Minneapolis". Podobnie jak w przypadku aresztowania reportera CNN - co także opisywaliśmy - tu również doszło do dziwnego zachowania policji w trakcie relacji transmitowanej na żywo. Jeden z policjantów, ubrany w maskę i strój ochronny, w pewnym momencie zaczął strzelać kulami pieprzowymi w stronę ekipy telewizji WAVE 3, afiliowanej przez sieć NBC.

Telewidzowie usłyszeli przerażony krzyk reporterki i powtarzane słowa "Jestem postrzelona!". Dopytywana przez dziennikarzy w studio, Kaitlin Rust za chwilę uspokoiła wszystkich, że były to "gumowe kule". Trafiona została zarówno ona, jak i fotograf James Dobson. Dziennikarze w studio, widząc na obrazie policjanta z bronią wycelowaną wprost w kamerę, pytali dalej do kogo celuje. "W nas! Wprost w nas!" - relacjonowała trafiona kulą reporterka.

Policyjne władze w Louisville potwierdziły, że jeden z policjantów strzelał do ekipy telewizyjnej. Zapowiedziały w tej sprawie dochodzenie.

Czytaj także: Trump chce zaprowadzić porządek w Minneapolis i... na Twitterze.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!