Bezrobocie w Polsce... spadło

W Stanach Zjednoczonych "Bezrobotnych wciąż przybywają miliony", jak głosi tytuł naszego artykułu. Przez pięć tygodni przybyło ich łącznie prawie 26,5 mln (Czytaj o tym tutaj). Tymczasem w Polsce, Główny Urząd Statystyczny podał, że bezrobocie nad Wisłą zmniejszyło się.

Jak to możliwe w sytuacji pandemii koronawirusa i zamknięcia wielu biznesów? Przyczyną jest opóźnienie w podawaniu danych. Tak jak w przypadku USA opisywaliśmy liczby bezrobotnych rejestrowanych w tygodniu kończącym się 18 kwietnia, tak dane GUS dotyczą marca.

Urząd podał, że liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w marcu 909,4 tys. W lutym była ona minimalnie większa i wynosiła 919,9 tys. To oznacza, że stopa bezrobocia spadła do 5,4% w marcu z 5,5% w lutym.

Ekonomiści podkreślają, że i tak nie ma się z czego cieszyć, bo wzrost bezrobocia na pewno nadejdzie. Według nich, kluczowe będą dane za maj. Polski rynek pracy nie jest bowiem tak elastyczny jak amerykański i generalnie nie można zwalniać ludzi z dnia na dzień. Standardowy okres wypowiedzenia umowy o pracę to aż trzy miesiące.

Polski minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg już na początku kwietnia zapowiedziała, że bezrobocie mocno wzrośnie. Jej zdaniem, na koniec roku wyniesie ono 9-10%.

Trzeba pamiętać, że podawane dane są średnią dla całej Polski. W podanym przez minister Maląg zakresie 9-10%, jeszcze przed pandemią znajdowało się województwo warmińsko-mazurskie. Bezrobotnych jest tam oficjalnie 9,4%. Wysokie bezrobocie utrzymuje się też w województwie podkarpackim (8,2%) i świętokrzyskim (8,0%).

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!