Religia Amerykanów i ich prezydentów

Joe Biden został 46. prezydentem USA. Po złożeniu przysięgi dodał "Tak mi dopomóż Bóg", co nie jest wymagane. Ale jest pewnego rodzaju tradycją. Popatrzymy więc, wyznawcami jakiej religii są Amerykanie i ich prezydenci.

Stany Zjednoczone to kraj, w którym od początku zdecydowaną większość społeczeństwa stanowili chrześcijanie. Tak jest do dzisiaj, ale Joe Biden jest dopiero drugim katolickim prezydentem w historii. Katolicy stanowią tylko 20% populacji USA, ale dwóch na 45 prezydentów to zaledwie 4,4%, dysproporcja jest więc ogromna.

Przy okazji ciekawostka. Wszyscy podają, że Joe Biden będzie 46. prezydentem. Ale tak naprawdę będzie 45. osobą pełniącą ten urząd. Grover Cleveland był bowiem wybrany dwukrotnie, ale nie na dwie kolejne kadencje, dlatego liczony jest jako 22. i 24. prezydent.

Aż 36 prezydentów było protestantami. Dotyczy to praktycznie wszystkich ostatnich prezydentów. Ronald Reagan należał do kościoła prezbiteriańskiego, George Bush do anglikańskiego, Bill Clinton był baptystą, George W. Bush metodystą, a Barack Obama identyfikował się z kilkoma kościołami protestanckimi: episkopalnym, metodystów i baptystów. Donald Trump stwierdził, że był bierzmowany w kościele prezbiteriańskim, a teraz jest "bezwyznaniowym chrześcijaninem".

Czytaj także: Z podzielonej miedzy - Świąteczne Życzenia

Pierwszym katolickim prezydentem USA był John F. Kennedy. Wzbudzało to nawet kontrowersje, bo obawiano się, że jego rządy będą pod silnym wpływem Watykanu i papieża Jana XXIII. Mówiło się nawet o zagrożeniu rozdziału państwa i kościoła. JFK dotrzymał jednak swoich obietnic z kampanii wyborczej, w której mówił, że "nie jest kandydatem katolików". Wyraźnie stwierdził: "Jestem kandydatem na prezydenta Partii Demokratycznej, który jest także katolikiem".

Joe Biden jest katolikiem, ale naucza nieco innej doktryny niż Kościół.


Dzisiaj nikt nie obawia się, że kościół może sterować Joe Bidenem. Wręcz przeciwnie, konserwatyści katoliccy mają mu wiele do zarzucenia. Amerykański kardynał Raymond Burke mówi wprost, że nie ma on dobrej postawy katolika. Zarzuca mu popieranie prawa do aborcji i antykoncepcji. "Jeżeli ktoś mówi «jestem żarliwym katolikiem» i jednocześnie promuje aborcję, inni katolicy odnoszą wrażenie, że aborcja jest akceptowalna przez katolików" - oburza się kardynał.

Papież Franciszek nie wysyła żadnych negatywnych sygnałów pod adresem Bidena. Pogratulował mu zwycięstwa i po wyborach rozmawiał z nim telefonicznie. Według oficjalnego komunikatu, dyskutowali o sprawach, w których mają wspólne poglądy: wsparcie dla biednych, zmiany klimatyczne oraz integracja imigrantów i uchodźców z nowym społeczeństwem.

To zupełnie inne podejście niż w przypadku prezydenta Trumpa. Franciszek skrytkował go co najmniej kilkakrotnie. M.in. za cofnięcie decyzji prezydenta Obamy o nawiązaniu kontaktów z Kubą, a także za wycofanie USA z paryskiego porozumienia klimatycznego. Najostrzej papież wypowiedział się w 2016 roku, zapytany o budowę muru na granicy meksykańsko-amerykańskiej. Stwierdził wtedy, że ktokolwiek chce budować mury, "nie jest chrześcijaninem".

Czytaj także: Usuwanie ze stanowiska prezydenta, który nie będzie już prezydentem

Oczywiście po pierwszych kurtuazyjnych kontaktach, Franciszek może zacząć wypowiadać się o Bidenie ostrzej. Powodem może być choćby sprawa aborcji. Papież nie jest wprawdzie konserwatystą, ale nietykalność ludzkiego życia to jedna z fundamentalnych prawd chrześcijaństwa.

A wśród demokratów, obok Joe Bidena jest więcej zwolenników aborcji, którzy jednocześnie mówią, że są katolikami. Jedną z najbardziej aktywnych kongresmanek o bardzo liberalnych poglądach jest Alexandria Ocasio-Cortez. Bardzo młoda jak na kongresmankę 31-letnia kobieta ma latynoskie korzenie (matka i dziadkowie ze strony ojca urodzili się w Portoryko) i reprezentuje dystrykt obejmujący m.in. Bronx, gdzie się urodziła.

Joe Biden w kościele nie jest tylko biernym słuchaczem, ale sam wygłasza mowy.


Nie należy więc oczekiwać, że kościół katolicki będzie miał wpływ na amerykańską politykę. Obawy, jakie Amerykanie mieli wobec JFK, są dziś odległą historią. Co ciekawe jednak, Amerykanie byli wtedy znacznie bardziej wierzącym społeczeństwem. Niewierzących było (dane z 1963 roku) zaledwie 2%, a 90% Amerykanów stanowili chrześcijanie.

Czytaj także: Przeciek z rządu USA ujawnia kolejne zdjęcie UFO

Dziś niewierzących jest aż 11 razy więcej. Według badań Pew Research Center z 2020 roku, obejmujących 35 tysięcy Amerykanów w 50 stanach, niewierzący to aż 22,8% społeczeństwa. Dodatkowo 0,6%, na pytanie o wiarę odpowiedziało "nie wiem".

Chrześcijanie stanowią w USA 70,6% ludności. Najwięcej jest chrześcijan wyznania ewangelickiego - 25,4%, a wszystkich protestantów aż 46,5%. Katolicy stanowią jedną piątą społeczeństwa Ameryki - 20,8%. Wśród imigrantów (pierwszego pokolenia) jest ich nieco więcej - 28%. Do chrześcijan należą także mormoni (1,6%), świadkowie Jehowy (0,8%) i wiele mniejszych grup.

Osób wyznających inne niż chrześcijańska religie jest w Stanach Zjednoczoncyh 5,9%. Największą grupą są wśród nich żydzi (osoby wyznające judaizm, w odróżnieniu od Żydów, jako członków narodu), którzy stanowią 1,9% amerykańskiego społeczeństwa. Muzułmanów jest w USA 0,9%, buddystów 0,7%, a ludzi wyznających hinduizm także 0,7%.

Czytaj także: Szczepionki na Covid-19 wcale nie wynaleźli amerykańscy naukowcy

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!