Prezydent Biden chce wprowadzić płacę minimalną 15 dolarów na godzinę

Powraca sprawa podwyższenia płacy minimalnej w USA do 15 dolarów na godzinę. Ustawa to zapewniająca została już przyjęta przez Izbę Reprezentantów w 2019 roku, jednak Senat nigdy się nią nie zajął. Wynikało to z różnego podejścia do tematu demokratów - mających większość w niższej izbie oraz republikanów - mających większość w Senacie.

Nowy Senat jest równo podzielony pomiędzy partiami, a za radykalną zmianą płacy minimalnej jest także nowy prezydent. Stawkę 15 dolarów na godzinę zawarł w swoim planie pomocy w pandemii, który ma kosztować 1,9 biliona dolarów. Podwyżka nie jest przesądzona, bo w sprawie jej skutków jest wiele wątpliwości.

Płaca minimalna po raz pierwszy została wprowadzona w Australii i Nowej Zelandii już pod koniec XIX wieku. W Stanach Zjednoczonych jako pierwszy wprowadził ją stan Massachusetts w 1912 roku. Miała ona zabezpieczać przed dyskryminacją kobiety oraz pracujące dzieci. W ciągu następnej dekady płacę minimalną wprowadziło jeszcze 13 kolejnych stanów.

Czytaj także: Sprawy imigracyjne dominują wśród pierwszych zarządzeń prezydenta Bidena

Stosowne prawo federalne, wyznaczające płacę minimalną dla całego kraju, pojawiło się dopiero w 1938 roku. Wprowadził je prezydent Franklin D. Roosevelt. Stawka wynosiła 25 centów na godzinę. Wyłączone z niej były niektóre branże, jak na przykład rolnictwo oraz pracownicy domowi - służba domowa, opiekunki do dzieci itp.

Praca przy zmywaniu naczyń w restauracji jest jedną z najsłabiej opłacanych.


Obecnie obowiązuje federalna stawka 7,25 dolara na godzinę. Wprowadzona została w 2009 roku, ale większość stanów ma już własne stawki, które są wyższe. Stawka 7,25 dotyczy wciąż 21 stanów. Z kolei 7 stanów przyjęło plan stopniowego podwyższania tej stawki aż do 15 dolarów na godzinę. W Kalifornii obowiązywać będzie ona już od przyszłego roku. W 2023 pojawi się w Connecticut i Massachusetts, a rok później w New Jersey. Od 2025 roku obowiązywać będzie w Maryland oraz Illinois. Stan Nowy Jork zaczął dochodzenie do 15 dolarów od bieżącego roku, poprzez stopniowe podwyżki proporcjonalne do inflacji. W mieście Nowy Jork, stawka ta obowiązuje już obecnie.

Taka sama stawka obowiązuje też w 12 miastach Kalifornii oraz w Seattle w stanie Waszyngton. Wciąż jednak trwają dyskusje, czy podwyżka do 15 dolarów na godzinę ma więcej zalet czy więcej wad. Bo z jednej strony daje możliwość wyższych zarobków, ale z drugiej może wywoływać ograniczanie godzin pracy i zwolnienia w grupie osób najsłabiej zarabiających.

Dyskusja nie jest nowa. W New Jersey już w 1992 roku ekonomiści rozpoczęli debatę na ten temat po podwyższeniu stanowej stawki z 4,25 na 5,05 dolara na godzinę. Przeprowadzono wtedy badania, w których porównano sytuację pracowników restauracji szybkiej obsługi w New Jersey oraz w Pennsylwanii. Naukowcy stwierdzili, że nie doszło do zwiększenia bezrobocia w tej branży po wprowadzonej podwyżce. Inni ekonomiści kwestionowali jednak te ustalenia wskazując, że wielu mieszkańców Pennsylwanii oraz New Jersey przekracza granicę stanu w poszukiwaniu pracy, nie zmieniając miejsca zamieszkania.

Czytaj także: Religia Amerykanów i ich prezydentów

Badania przeprowadzono także w Seattle, pierwszym dużym mieście, gdzie rozpoczęto podwyższanie stawki minimalnej docelowo do 15 dolarów. Już w 2015 roku obowiązywać zaczęła tam stawka 11 dolarów, a rok później 13 dolarów (dotyczyła dużych pracodawców, mniejszych od 2017 roku). Badania pokazały, że pierwsza podwyżka nie wpłynęła na poziom zatrudnienia w mieście. Jednak podwyżka do 13 dolarów, zaledwie rok później, spowodowała wyraźny wzrost bezrobocia oraz zmniejszenie liczby godzin pracy.

Źródło: Pew Research Center oraz Axios Visuals


Problemy z pracą dotyczą w takiej sytuacji przede wszystkim osób najmniej zarabiających. A to właśnie tym osobom podwyżka płacy minimalnej ma pomóc. Na ile pomaga, a na ile szkodzi, wynika najwyraźniej ze stopnia podwyżki. Umiarkowana podwyżka zapewnia więcej pieniędzy, ale nie zwiększa bezrobocia.

Czytaj także: Bez pracy i bez ubezpieczenia zdrowotnego

Na pozytywne skutki umiarkowanej podwyżki wskazują także badania Kongresowego Biura Budżetowego. Przewidują one, że w przypadku podniesienia stawki do 15 dolarów na godzinę do 2025 roku, zlikwidowanych zostanie 1,3 mln miejsc pracy. Pracodawcom nie będzie się opłacać ich utrzymywać, część biznesów nawet zostanie zamkniętych. Ale przy podwyżce do 12 dolarów na godzinę, liczba straconych miejsc wyniesie już tylko 400 tysięcy.

Ekonomiści zgadzają się, że potrzebne jest wyrównywanie poziomu zarobków. A stawka 7,25 dolara nie zapewnia utrzymania dla osoby pracującej na cały etat. Zwracają jednak uwagę na duże zróżnicowanie geograficzne w kosztach życia. W Seatlle czy Nowym Jorku nawet 15 dolarów nie zapewnia komfortu finansowego. Ale w małych miastach i wielu stanach oznacza już przeciętne zarobki.

Pozostaje też kwestia, kto powinien zostać obciążony kosztem wyrównywania zarobków. Podwyższanie stawki minimalnej w największym stopniu odczują mali przedsiębiorcy. Prowadzący restauracje, sklepiki czy małe zakłady najczęściej sami nie zarabiają dużo. Nie stać ich na duże podwyżki, bo ich biznes przestanie być opłacalny. Tymczasem to właśnie oni w dużym stopniu zapłacą za projekt stawki 15 dolarów na godzinę.

Czytaj także: Amerykanie są najbogatsi w historii

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!