Miliardy dolarów zasiłków dla bezrobotnych płyną poza granice USA - cz. 1/2

Prawie 5 milionów bezrobotnych pobiera w USA co tydzień zasiłek, co oznacza wypłacanie im miliardów dolarów. Tak ogromna skala tej operacji zachęca do oszustw. Jest ich teraz znacznie więcej niż zwykle, ale nie chodzi o zwykłą pracę na czarno i jednoczesne pobieranie zasiłku. Przez ostatni rok nasiliło się podszywanie pod ludzi, którzy pracują i w ich imieniu składanie wniosku o przyznanie zasiłku.

Oszuści bardzo często mieszkają poza USA. Kupują dane osobowe Amerykanów, kradzione z serwerów różnych firm, dysponujących podstawowymi informacjami o swoim kliencie. Informacje te najczęściej wystarczą do złożenia wniosku o zasiłek. Są to: imię i nazwisko, data urodzenia oraz numer Social Security. Takie dane można kupić za kilka dolarów.

Większym problemem jest odbiór pieniędzy wypłacanych jako zasiłek. W czasach mobilnej bankowości jest to łatwiejsze, bo można zakładać konta przez internet. I takie właśnie konto podać jako odbiorcę zasiłku. Oszuści wspomagają się też ludźmi mieszkającymi w USA. Ludzie ci służą im jako tzw. słupy, do przetransferowania pieniędzy.

Czytaj także: Amerykanie są najbogatsi w historii

Gazeta "USA Today" opisała przypadek kobiety ze stanu Mississippi, oskarżonej o pełnienie funkcji takiego słupa. 70-letnia Judy Middleton nie jest osobą, która wygląda na przestępcę, a tym bardziej członka międzynarodowego gangu wyłudzającego ogromne pieniądze od amerykańskich urzędów. Jest stateczną emerytką i babcią, ma dwa domy i trzeci na kółkach czyli samochód kampingowy, a oprócz tego jeszcze dwa inne samochody.

Prokuratura twierdzi jednak, że prała pieniądze w różny sposób. Przesyłała pieniądze między kontami, wysyłała je elektronicznie, kupowała karty sklepowe (gift cards), a w jednym przypadku wysłała paczkę do Kolorado, do której włożyła... 19 tysięcy dolarów w gotówce.

Czytaj także: Czy prywatne firmy mogą więcej niż Kongres USA?

To tylko drobny przykład działania oszustów. "USA Today" podaje, że pierwszym stanem, który zorientował się w masowych oszustwach był Waszyngton. Już w maju ub.r. administracja zauważyła, że w ciągu zalewie dwóch tygodni wypłacono aż 600 milionów dolarów. Na dwa dni przerwano wszelkie wypłaty, aby zbadać sytuację i wprowadzić dodatkowy system weryfikacji zgłoszeń.

Wyłudzeń zasiłku dla bezrobotnych jest w stanie Waszyngton co roku kilkadziesiąt. W minionym roku, takich oszustw wychwycono 122 tysiące. Komputery wskazały na używanie tych samych kont bankowych przez wiele osób, na powtarzające się adresy email oraz na przesyłanie zasiłku poza stan.

Czytaj także: Amerykanie dostrzegli na niebie chińskie drony, które sami kupili

System nie przewidywał jednak kontrolowania internetowych adresów IP, których lokacja poza USA mogła być sygnałem alarmowym. Nie zapisywał też numerów identyfikacyjnych urządzeń sieciowych (tzw. adresów MAC) przez które komputery komunikują się z internetem lub prób ukrycia tych numerów.

Waszyngton już w maju wysłał ostrzeżenie do innych stanów o masowym wyłudzaniu zasiłku, ale nie zapobiegło to dalszym oszustwom. Władze federalne przekazały też we wrześniu ub.r. 100 milionów dolarów dla władz stanowych na lepsze zabezpieczenia.

Jednak podliczenie strat, dokonane w listopadzie było szokujące. Inspektor Generalny Departamentu Pracy podał, że oszustwa osiągnęły kwotę 36 miliardów dolarów. W minionym tygodniu kolejne stany przyznały, jak wielki mają problem. Sama Kalifornia oblicza straty na 11 miliardów dolarów.

O jednym z oszustów i co grozi osobom, na których nazwisko wyłudzono zasiłek, czytaj w drugiej części artykułu: Miliardy dolarów zasiłków dla bezrobotnych płyną poza granice USA - cz. 2/2

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!